Post przerywany (IF – intermittent fasting) zyskuje na popularności.

Ja osobiście uważam, że to bardzo dobrze, bo nie jest to kolejna dieta cud, tylko powrót do bardziej naturalnego trybu odżywiania. Oczywiście mogę się mylić. Jednak jeśli bliżej przyjrzeć się dość alarmującym danym epidemiologicznym, to wyraźnie widać, że coś w pewnym momencie poszło nie tak. Jesteśmy coraz grubsi (ta część świata, która ma nieograniczony dostęp do pożywienia) i coraz bardziej schorowani. Oczywiście nie tylko dieta jest przyczyną wszystkich naszych problemów, ale nie da się zaprzeczyć, że mimo ogromnych nakładów finansowych na badania, leczenie i profilaktykę zdrowotną, wcale nie jest dobrze.

Nie będę podawać tu danych, bo za parę miesięcy nie będą już aktualne, a poza tym nikomu chyba jeszcze świadomość, o ile zwiększa się zachorowalność na cukrzycę lub nowotwory nie pomogła uniknąć zachorowania. Skupmy się więc na tym, co może pomóc.

POST

Będę powtarzać to do znudzenia, ponieważ ten blog powstał właśnie po to, żeby odczarować takie terminy jak „post” i „głodówka”.

Post i głodówka to dziś słowa, które brzmią dla niektórych prawie jak przekleństwa.

Doszło do sytuacji, w której boimy się ominąć jeden z sześciu posiłków w ciągu dnia, w obawie, że rozregulujemy sobie metabolizm, albo stracimy przytomność. Jedzenie już dawno nie ogranicza się do domowego zacisza, czy nawet restauracji. Jedzenie dostępne jest już absolutnie wszędzie, nawet robiąc drobne zakupy spożywcze możemy już „przy okazji” zjeść coś na ciepło.

I oto w tych dziwnych czasach pojawia się moda na post.

Jak zwykle przychodzi z USA, przedziera się powoli, ale prawdopodobnie będzie zarażać coraz nowych zwolenników.

Zaczęło się od IF

I w sumie bardzo słusznie. Zacznijmy jednak od wyjaśnienia podstawowych pojęć.

Co to jest IF – Intermittent Fasting

IF – Intermittent Fasting, czyli przerywany post, to nie jest dieta. To sposób jedzenia. Nie określa on co i ile, a jedynie w jakich godzinach, czy raczej „oknach żywieniowych” jeść.

Bo jedzenie od momentu przebudzenia, aż po moment, w którym zasypiamy (a ten często wcale nie wypada od razu po zachodzie słońca) to wbrew pozorom wcale nie odżywianie, a bardziej zaśmiecanie organizmu.

IF to metoda jedzenia, która zrywa z ciągłym pakowaniem do żołądka kolejnych porcji jedzenia. Dopóki nie jesteś krową, nie masz 4 żołądków i nie odżywiasz się wyłącznie trawą (a zakładam, że nie jesteś, bo na dzień dzisiejszy krowy jeszcze nie mają dostępu do internetu) – możesz, a nawet jest to bardzo wskazane, przerywać jedzenie. Na jakiś czas. Na jaki?

Najbardziej popularnym schematem IF jest schemat 16:8.

Czyli pościmy 16 godzin, a jemy pozostałe 8. To wbrew pozorom wcale nie wymaga ekstremalnego wysiłku. Jeśli policzysz, że 8 godzin każdej doby przeznaczasz na sen, pozostaje Ci pościć dodatkowo na przykład 4 godziny przed zaśnięciem i 4 godziny po przebudzeniu. Czyli jeśli chodzisz spać o 22:00, wstajesz o 6:00, wystarczy, że kolację zjesz o 18:00, a pierwszy posiłek następnego dnia o 10:00.

Ten schemat 16:8 był jednym z pierwszych „modnych” schematów intermittent fasting. Wziął się z badania na myszach, które wykazało, że myszy karmione tylko w 8-godzinnym oknie żywieniowym, a poszczące kolejne 16 godzin były w jakiś cudowny sposób wolne od wszelkich metabolicznych skutków bardzo niezdrowej diety, którą były karmione. Myszy z grupy kontrolnej, czyli te, które miały dostęp do pożywienia przez cały czas rozwijały w tym czasie mnóstwo chorób, takich jak miażdżyca, otyłość, nadciśnienie, cukrzyca typu 2.

Badanie to przełożono na ludzi 1 do 1. Ludzie zachęceni korzystnymi efektami u myszy zaczęli trzymać się ściśle 8- godzinnego okna żywieniowego. I to był pierwszy krok w dobrą stronę.

Mimo bowiem faktu, że metabolizm u myszy znacząco różni się od metabolizmu ludzi, całkiem sporo osób na takim przerywanym poście zauważyło wręcz spektakularne korzyści zdrowotne. Zaczęli nie tylko chudnąć, ale też czuć się lepiej, poza tym okazało się, że lepiej się koncentrują i mają lepsze wyniki w sporcie.

Wszystko to za naprawdę rozsądną cenę – raptem kilku godzin dziennie bez jedzenia.

Przerywany post stał się modny, a co za tym idzie doczekał się kilku modyfikacji.

Oprócz schematu 16:8 pojawił się 18:6, 20:4, 23:1 (czyli tzw. OMAD – one meal a day, czyli jeden posiłek dziennie). Każdy z tych schematów ma swoich zwolenników i przeciwników, i jak to w życiu bywa, nie każdy z tych schematów sprawdza się u każdego.

Jeśli rozważasz włączenie postu do swojego życia, niezależnie od tego, czy myślisz o postach 16:8, czy o 40-dniowych głodówkach na wodzie, sugeruję zaczynać powoli. Tu znajdziesz przewodnik dla początkujących, czyli artykuł o tym, jak w ogóle zacząć pościć.

Na początku próba wytrzymania 16 godzin bez jedzenia może być dla Ciebie udręką, ale jeśli będziesz „trenować” poszczenie, po kilku miesiącach prawdopodobnie uda Ci się bez większego problemu pościć 72 godziny lub dłużej i to w każdym tygodniu. Nie musisz też zaczynać od 16 godzin. Zacznij od 12 godzin, a potem stopniowo przedłużaj post o godzinę lub pół. Wszystko rób z głową, obserwuj swoje ciało. Zauważaj, czy to autentyczny głód skłania Cię do jedzenia, czy raczej przyzwyczajenie, przekonanie, że należy jeść o danej godzinie, czy może po prostu nuda.

DISCLAIMER:

Wszystkie informacje zawarte na blogu zdrowiejlepiej.pl służą wyłącznie do celów edukacyjnych i stanowią jedynie opinię autora bloga. Nie stanowią konsultacji ani porady lekarskiej i na ich podstawie nie mogą być podejmowane żadne decyzje terapeutyczne. Przed wdrożeniem w życie jakiejkolwiek z informacji tu zawartych należy skonsultować się z lekarzem rodzinnym lub innym specjalistą.

View all posts

glodowka krok po kroku jason fung

cukrzyce mozna wyleczyc dr fung

kod otylosci dr fung